Orwell przewraca się w grobie
Google niebawem zmonopolizuje duże obszary sieci światowej. Takie obawy zgłaszane są od dawna i niedawna.
Ale czy Google robi to drogą “na skróty”, łamiąc lub obchodząc jakieś ważne zasady? Ja takiego czegoś nie dostrzegam. Widzę natomiast, że zdobywa swoją pozycję znakomitą synergią z pracy ludzi, którzy nie robią tego niewolniczo, a wręcz odwrotnie: ochoczo dają swoje zaangażowanie, inspiracje, innowacje i robią to z pasją. Organizacja Google również stanowi pozytywny przykład, dla większości tradycyjnych firm - niedościgniony.
Czy więc może to być forma zauroczenia, dotąd nieznana, w takim obszarze, która może prowadzić do złego (szkodliwego monopolu)? Powiem: tak być może - ale nie musi być. Trzeba tylko pamiętać o zasadzie bieżącej, zdecentralizowanej, społecznej kontroli nad takim tworem (a może nowotworem) i korzystać z niej twardo, gdy pojawiają się uzasadnione niebezpieczeństwa.
Ale też próby biurokratycznej kontroli nad taką organizacją, mogą być próbą przejęcia władzy i okazać się “trującym lekarstwem”. Więc trzeba pamiętać, że nie każdy atakujący “amtymonopolista” jutro (po zdobyciu władzy kontrolnej) też będzie “rzeczywistym antymonopolistą”. Raczej szukałbym tu rozwiązań problemu, we wczesnym ostrzeganiu i budowaniu zdecentralizowanej, społecznej kontroli, bez biurokracji, w wykomaniu wszystkich ludzi - globalnie.
Czyżby zatem kroiła się konieczność jakiejś nowej, sieciowej formy demokracji? Jakie to powinny być zasady? A może zafunkcjonuje tu jakiś absolutyzm oświecony?
Właśnie kwitnie kampania wyborcza, politycy ustawiani przez specjalisów od marketingu opowiadają nam bajki, a my musimy tego słuchać. Sprytne wypowiedzi polityków mają wzbudzić w nas pozytywne wrażenia, w powiązaniu z tymi politykami, partiami.
Hasła, symbole, emocje, obietnice. Ile z tego zostanie po wyborach?
Będzie jak z tą fabryczną bramą, która ma na froncie napis: Witamy Was! , a z drugiej strony, na rewersie: Mamy was!
Czy można się przed tym zabezpieczyć? Trochę można, ale to wymaga rozsądku tłumu. He, he - rozsądek tłumu - ale jednak czasem zdarzają się anomalie.
Zauważcie, kiedy politycy są grzeczni i robią co należy? -wówczas, gdy czują, że grunt im się może osunać spod nóg. Natomiast, gdy zrobią sobie monopol POPiSLiD, to będą żyli niezależni od społeczeństwa, jak pączusie w masełku. Tylko bedą markowali publicznie spory, a w rzeczywistosci dalej będą się pławić w mętnej wodzie.
Czego więc trzeba? -odrobiny przyprawy -realnej opozycji. Kto jest taką opozycją? -przecież to widać Liga Prawicy Rzeczpospolitej.
Jak społeczeństwo może założyć uzdę tej sprytnej świni POPiSLiD? Jeżeli ma to być pokojowo, to tylko, głosując na LPR.