Umożliwa lepszy kontakt między ludźmi i tworzenie Social Network. Daje jednostce możliwość ekspresji jej myśli i nawiązywania kontaktów z ludźmi podobnie myślącymi. Obejmuje zasięgiem cały Świat, granice państwa czy środowiska społecznego, religii – nie są tu istotne. Więc Web 2.0 zapoczątkowuje proces nowej emancypacji jednostki. Ale czy nie spowoduje też nowej atomizacji starych społeczeństw? Myślę, że może tak być, ale nic (poza oporami psychologicznymi) nie stoi na przeszkodzie aby stare struktury też użyły nowej technologii i utrzymały swoją spoistość.
W społeczeństwie jak w mechaniźmie musi być pewien obszar luzu (wolności dla jednostki), aby ten system mógł funkcjonować, gdy go nie ma: mechanizm jest przesztywniony i zakleszcza się, a społeczństwo nie rozwija się i idzie ku destrukcji.
To co widzę wokół, to przyrost mocnych technologii pozwalających trzymać władzę nad ludźmi, rządy dostają coraz więcej nowych zabawek, a jednocześnie ludzie tracą możliwości wpływu na realną władzę. To musi rodzić zjawiska negatywne, jakimś zaworem upuszczającym to ciśnienie jest paradoksalnie terroryzm małych grup. Ale to nie jest rozwiązanie problemu. Rozwiązanie chyba leży w świadomości mas ludzi, którzy powinni wykorzystywać dostępne jeszcze środki (w tym również nowe techniki) i neutralizować wynaturzenia systemu społecznego. Władza Oświecona wręcz zachęca ludzi do decentralizacji i kontroli władzy, bo to jest warunkiem stabilności systemu. Jest to szczególnie istotne gdy stoimy w obliczu wzrastających ograniczeń zasobów, wzrostu zagęszczenia ludzi i niewystarczającej infrastruktury cywilizacyjnej.
Web 2.0 daje nowe narzędzia i niesie nową filozofię, ku lepszej ekspresji problemów ludzi, ale też w związku z tym powstają technologie, które wzbudzają mi ciarki na plecach. Mam tu na myśli pomysł przenoszenia na serwery wszelkich aplikacji, powszechnie wykorzystywanych przez użytkowników komputerów i udostępnienia im lżejszych narzędzi interfejsowych niż dzisiejsze PC-ty. Rozumiem klarowność tej idei, już dzisaj testuję niektóre takie zabawki (narazie jeszcze zabawki), są one bardzo pociągające. Ale jest pytanie zasadnicze: kto będzie kontrolował zawarość tych serwerów?
Dzisiaj są już możliwości obróbki wielkich ilości danch, przy różnych zadanych kryteriach i wykorzystywania stąd wniosków przez władzę. Są potężne możliwości techniczne ingiwilacji jednostki, praktycznie bezbronnej wobec tego. Są też wielkie (zbyt wielkie) możliwości Public Relations – kształtowania społecznego wizerunku ludzi lub organizacji (często niezgodnego z rzeczywistością – patrz wizerunki niektórych koncernów farmaceutycznych). Są też wielkie dysproporcje możliwości finansowych różnych grup, co się praktycznie przekłada na nierówności wobec prawa. A co się tu zdarzy gdy wystąpią wynaturzenia i nadużycia władzy wobec ludzi? Jakie są tu zabezpieczenia? Widzę duże dysproporcje między możliwościami operacyjnymi silnych grup, a wydolnością społecznych systemów regulacyjnych. Oto jest zadanie dla Wielkich tego Świata, jeżeli nie chcą doprowadzić go do ruiny.
Cóż więc pozostaje do zrobienia, zwykłemu obywatelowi tego Świata, jeżeli nie chce być “tylko mięsem” ? Musi nadążać i posiadać intelektualną kontrolę nad nowymi technikami, wtedy zawsze znajdzie dla siebie odpowiednie luki (free space). Jest nadzieja, bo każdy element systemu ma swoją sprawność, a złożone systemy mają wiele szeregowych łańcuchów elementów – wówczas to ich sprawności się multiplikują, dając w wyniku bardzo niską sprawność. Zatem wielka złożoność systemu implikuje niską jego sprawność. Rozwiązaniem problemu jest decentralizacja elementów systemu (ograniczenie łańcuchów elementów szeregowych). Więc bez łaski Wielkich Władców, jeżeli System ma funkcjonować musi dać jednostce wolną wolę, aby mogła uruchomić i spożytkować swoje umiejętności i kreatywność, inaczej System padnie. Dlatego pozwalam sobie na lekki optymizm, że obecna globalizacja w obszarze informacji, mimo różnych zakrętów, jednak będzie ewoluowała w kierunku rozwiązań względnie stabilnych. A zaświadczają o tym różne próby syntezy wiedzy różnych dziedzin i stworzenia systemu filozoficzno-religijnego możliwego do przyjęcia w skali globalnej. Ostatnio trafiłem na taką próbę – Wingmakers, ale wiem, że są też inne. Taka synteza jest potrzebna, aby skutecznie rozpoznawać i nazywać zagrożenia i konstruować zabezpieczenia, jednocześnie nie tracąc nic z ludzkiego ducha i ciała -przewoźnika tego ducha.